leader [wym. lider] to według PWN :
1. «przywódca partii politycznej, związku zawodowego lub innych organizacji społecznych»
2. «zawodnik lub zespół zawodników, który wysunął się na czoło wyścigu lub tabeli rozgrywek»
3. «czołowy członek zespołu muzycznego, piszący teksty i muzykę do piosenek»
4. «przedsiębiorstwo zajmujące czołowe miejsce w produkcji i sprzedaży wyrobów z danej dziedziny»
I to tyle jeśli chodzi o słownik i aż tyle o to kim był nasz kolega Mirek. Teraz kiedy Go z nami, Wrocławskimi Przedsiębiorcami nie ma, szukamy synonimów Jego osoby. Szukamy substytutu, choćby słownego, bo że Go brak, już odczuwamy.
Żeby być liderem trzeba być aktywnym, Mirek był zawsze.
Żeby być liderem trzeba być mądrym, nikt temu nie zaprzeczy.
Żeby być liderem trzeba być dobrym, każdy to potwierdzi.
Mirek swoją aktywność biznesową zaczynał z początkiem lat 80-tych. Wcześniej terminował jako mechanik w zakładzie rzemieślniczym. W tamtych czasach słowo biznesmen było zapewne dla niego czymś obcym, być może nieosiągalnym. Najpierw była własna ciężka praca, wbrew oficjalnym oczekiwaniom społecznym. Wtedy nikt nawet On nie mógł wiedzieć, że pracując na własny rachunek, przeciwstawiając się różnym organom, zbuduje swoją, dużą firmę i nikt mu jej nie zabierze. On tego nie wiedział, On to czuł. Kiedy w 1986 roku otworzyła się droga do legalnego i społecznie akceptowalnego tworzenia firm, Mirek był gotów. Miał swój warsztat, miał wiedzę i zachodnią, wyuczoną na robotach u Niemca, jak mawiał, technologię. To pozwoliło mu rozwinąć się i przetrwać lata 90-te, kiedy to Polska gospodarka otwierała się na rynki zachodnie. Mirek nie dość, że przetrwał, to jeszcze rozwinął się i był w swojej branży najlepszy. Był liderem.
Mirosław Wróbel jako przedsiębiorca żył na tutejszym rynku. Pracował i dawał pracę innym. Zarabiał i dawał zarabiać innym. Sukces w biznesie jednak mu nie wystarczał. Był aktywny społecznie i to nie tylko w Samorządzie Gospodarczym, którego był członkiem. Angażował się w wiele społecznych akcji osobiście. Pomagał ludziom, dzielił się z nimi. My, również aktywni „Wrocławscy Przedsiębiorcy”, dowiadując się o kolejnym jego udziale w jakiejś akcji, dziwiliśmy się skąd bierze na to siły. A On się nie skarżył. A On się nie poddawał. A On w ciszy kończył to, co zaczynał. Zwyciężał.
Mirku, Solisto! My, Twoi przyjaciele z Wrocławskiej Izby Gospodarczej dedykujemy Ci należną Pieśń Zwycięzców**
„Aż nadszedł dzień w którym zwyciężyłeś
i pozdrawiali Cię w godzinie tryumfu.
Dorośli i dzieci chlubili się tobą
i na ramionach do domu Cię nieśli.
A ten przebiegły co był nami,
trafił na łąki, gdzie sława trwa krótko.
I choć liść laurowy włoży na swe skronie,
zwiędnie on szybciej jak ta polna róża.
Ty zaś nie będziesz chełpił się jak inni,
co w złudnym blasku do swych miast wracają
i których sława, która ich wyprzedza,
umarła wcześniej niż bohater złudny.
Wokół zaś słusznie umęczonych głów,
bezsilna śmierć nie znajdzie pola.
Girlandy chwały trwają wiecznie,
jak wianek we włosach dziewicy”
* Mirosław Wróbel członek Rady Programowej Wrocławskich Spotkań Biznesu WBM 2008, 2009,
** autor nieznany