Aktualności
Są już pierwsi do pomocy

FOT. UM ŚWIDNICA
Wierzymy, że uda się uratować kościółek w litewskiej Powiewórce
Na nasz apel o ratowanie kościoła w Powiewiórce już dzień po świętach odpowiedziała Wrocławska Izba Gospodarcza. Zadeklarowała ona nie tylko finansową pomoc w wysokości 10 000 złotych, ale chęć wzięcia na siebie części organizacyjnej akcji zbiórki pieniędzy.
Przypomnijmy, dlaczego apelujemy o pomoc w renowacji właśnie tej świątyni. To nie tylko zabytek, lecz także ważne miejsce dla polskiej historii. Właśnie tam został ochrzczony marszałek Józef Piłsudski.
Dolnośląskim odkrywcą tego faktu był ksiądz kardynał Henryk Gulbinowicz. Kościółek, który powstał w XVIII w., jest niemal w całości drewniany.
Gdy kardynał Gulbinowicz odwiedził świątynię po raz pierwszy w 1969 roku, była w dobrym stanie. Ale czas robi swoje i teraz wymaga remontu. Najpilniej trzeba naprawić dach. Koszt jego naprawy szacowany jest wstępnie na 120 tysięcy złotych.
Wielu Dolnoślązakom nazwa Powiewiórka nie jest obca, bowiem programy o tamtejszej świątyni prezentowała w TVP 3 Grażyna Orłowska-Sondej, która od dawna relacjonuje życie Polaków na Kresach i organizuje dla nich pomoc. Losami świątyni zainteresowane są też władze Świdnicy, dla których rejon Święciany (gdzie leży Powiewórka) jest gminą partnerską. Grupa ekspertów ze Świdnicy odwiedziła już kościół i opracowuje plan jego ratowania. Znaleźli się więc już ludzie dobrej woli.
Nasza redakcja chce wspomóc te działania i zorganizować akcję gromadzenia środków na remont kościoła.
Może razem uda się nam uratować zabytkową świątynię w Powiewiórce. Przyda się każda wpłata. Liczymy, że do wspólnej akcji przyłączą się mieszkańcy Dolnego Śląska i przedsiębiorcy.
Czekamy na listy i telefony: naszesprawy@gazeta.wroc.pl, tel. 071- 374-81-24.
Tam są nasze korzenie
Dlaczego do akcji ratowania kościoła w Powiewiórce przyłączyła się Wrocławska Izba Gospodarcza?
– zapytaliśmy jej prezesa Waldemara Siemińskiego.
– Artykuł ukazał się 24 grudnia, a w święta wszyscy stają się szczególnie wrażliwi. Przedsiębiorcy mają czas na refleksje, na spojrzenie na świat z innej perspektywy. Nasi koledzy z WIG-u to ludzie najczęściej urodzeni we Wrocławiu. Większość kilkanaście lat temu stawiała pierwsze kroki w biznesie. Nie mamy tu we Wrocławiu polskich tradycji i rodowodów kupieckich. Za to mamy szansę je stworzyć. Ale nie znaczy to, że nie jesteśmy patriotami. Przeciwnie. Zresztą widać to po naszym zaangażowaniu choćby w akcję ze Skarbem z Bremy.

FOT. TOMASZ HOŁOD
Teraz mówię kolegom: wali się dach w polskim kościele na Litwie. Marszałek był tam chrzczony!
No to trzeba go odbudować – zdecydowali.
Był Pan na Litwie?
–Tak. Kiedyś nawet często bywałem. Ale wielu kolegów z naszej Izby nie zna tamtych stron. Pracują we Wrocławiu, na wakacje czy w interesach
wyjeżdżają na Zachód bądź do ciepłych krajów, więc nie wiedzą, co to polskie miasto. W Wilnie wystarczy wyjść z hotelu, by stanąć przed kamienicą z nazwiskiem właściciela – Polaka, który przez pokolenia budował swój majątek, swój biznes. O cmentarzach i kościołach nie wspomnę. Dlatego musimy odbudować ten polski kościółek, bo przecież ufundowali go podobni nam ludzie. Bo przecież tonie tu, a tam jest nasz, przedsiębiorców rodowód. Włączamy się w akcję gazety i do udziału w niej będziemy namawiać innych. Potem pojedziemy na wycieczkę do Powiewiórki a kiedyś, kto wie, może i w interesach?

NewConnect Convention 2010.
Mały biznes w wielkim stylu! ...
Bezpłatne szkolenia z Płatnika
Z sercem na balu